• 23 LIS 12
    • 0

    Nie wstydź się aparatu

    Siedem lat – tyle statystyczny Polak odwleka stosowanie aparatu słuchowego od chwili stwierdzenia ubytku słuchu. Powód? Absurdalny wstyd. Absurdalny, bo najnowsze APARATY są dyskretne, ledwo widoczne.

    Na temat aparatów słuchowych krąży wśród Polaków wiele mitów. Pierwszy i podstawowy: „aparat słuchowy to widoczny znak inwalidztwa, jak go założę wszyscy uznają, że się zestarzałem/łam i zniedołężniałem/lam”. Od lat lekarze i protetycy słuchu walczą z tym nieuprawnionym sądem. Po pierwsze ze względu na wszechobecny hałas coraz więcej ludzi narzeka na kłopoty ze słuchem – niektóre źródła podają, że aż 13 milionów osób w Polsce jest narażonych na hałas. Bardzo prawdopodobne więc, że w najbliższym otoczeniu znamy co najmniej kilka osób narzekających na swój słuch – nie jest to proces naturalny, ponieważ od 50 roku życia po prostu pogarsza się funkcjonowanie komórek rzęskowych w uchu. W większości przypadków najsilniej dotyka to zdolności słyszenia wyższych dźwięków – np. dźwięku dzwoniącego telefonu lub dzwona do drzwi. Nadążenie za tokiem rozmowy odbywającej się w większym gronie jest często możliwe tylko przy maksymalnym wytężeniu słuchu. Dlatego konsekwentnie i cierpliwie przypominamy, że wada słuchu jest bardzo podobna do wady wzroku: można ją powstrzymać w podobny sposób, ponieważ aparat słuchowy jest tym samym dla uszu, co okulary dla oczu.

    Odwlekanie w nieskończoności decyzji o rozpoczęciu noszenia aparatu, kiedy wymaga tego wada słuchu może spowodować tak nieodwracalne i głębokie ubytki, przy których rzeczywiście nie da się zastosować dyskretnych rozwiązań. Nie warto zatem odkładać wizyty u protetyka w nieskończoność. On doradzi najlepiej, który z modeli zastosować, aby jak najdłużej słyszeć bez trudu otaczający nas świat.

    Leave a reply →

Facebook